Ciekawostka 5: Polonica

Afgańska manierka wykonana z miedzianej tabliczki pamiątkowej

Afgańska manierka wykonana z miedzianej tabliczki pamiątkowej województwa piotrkowskiego

Nasi tam bywali! A dzisiejszy wpis jest tego mocnym dowodem :-)
Stosunki polsko-afgańskie, jakkolwiek owiane pewną sentymentalną legendą, nigdy nie były zbyt intensywne. Nieliczni polscy naukowcy, alpiniści i inżynierowie odnosili w Afganistanie znaczące sukcesy. Mimo to wymiana handlowa i turystyka nigdy nie osiągnęły poziomu porównywalnego z innymi kierunkami polityki II RP, PRL czy też III RP. Nawet kilkuletnia obecność polskiego kontyngentu wojskowego nie odmieniła zasadniczego obrazu sytuacji. W związku z tym niełatwo natknąć się w Afganistanie na wyraźne ślady polskiej myśli technicznej, naukowej, artystycznej czy szeroko pojętej wytwórczości. Może z wyjątkiem krówek, odrobiny przetworów i (z bardziej wzniosłych kwestii) polskich grobów na Brytyjskim Cmentarzu Wojennym. Dlatego też natrafienie na cokolwiek związanego z naszym krajem zaskakuje i dziwi. Tym bardziej, jeśli okazuje się, że wykonany w Polsce przedmiot został spożytkowany przez afgańskiego rzemieślnika do wykonania czegoś, co jest bardzo charakterystyczne dla tamtejszego rękodzieła. W tym wypadku rzecz jasna mowa o miedzianej manierce widocznej na zdjęciach, na którą natknąłem się w Kabulu. Niegdyś powszechnie używane, a obecnie wyparte przez plastik tradycyjne manierki bywają prawdziwymi perełkami. W tym jednak wypadku poza pomysłowością wykonania zaciekawiła mnie historia tego przedmiotu. Niestety kupiec nie był w stanie podać żadnych szczegółów. No, może poza ceną. Może ktoś spośród czytelników ma jakąś teorię opisującą losy piotrkowskiej tabliczki?

Wyroby z metali, często odpadów są mocną stroną afgańskiego rękodziela

Wyroby z metali, często z odpadów, są mocną stroną afgańskiego rękodzieła

Jak widać kabulski rynek antykwaryczny jest bardzo różnorodny- można znaleźć i chińska porcelanę dużego kalibru.

Jak widać kabulski rynek antykwaryczny jest bardzo różnorodny – można znaleźć nawet chińską porcelanę dużego kalibru

Wnętrze sklepu/antykwariatu, w którym natrafiłem na post-piotrkowską manierkę

Wnętrze sklepu/antykwariatu, w którym natrafiłem na postpiotrkowską manierkę

Tył manierki

Tył manierki

Przód manierki, z widocznym ustnikiem zamykanym korkiem na łańcuszku

Przód manierki z widocznym ustnikiem zamykanym korkiem na łańcuszku

Share

Ciekawostka 4: Salon tatuażu

Pierwszy profesjonalny salon tatuaży w Kabulu

Pierwszy profesjonalny salon tatuażu w Kabulu

Tak, zgadza się – w Kabulu funkcjonuje SALON TATUAŻU. Prawdziwy, normalny salon tatuażu. Jest zlokalizowany w galerii handlowej Gulbahar Center. Co w tym dziwnego lub zaskakującego? Ano to, że stosunek mimo wszystko bardzo tradycyjnego społeczeństwa afgańskiego do tatuaży jest nader restrykcyjny. Generalnie rzecz biorąc tatuowanie się jest zakazane przez islam. Mimo to tatuaż „amatorski” można bardzo często dostrzec na twarzach starszych kobiet z plemion koczowniczych (kuczi). Taki tatuaż ma formę kilku kropek lub kresek rozmieszczonych na brodzie i policzkach. Stosunkowo często można też spotkać ludzi z niższych warstw społecznych mających amatorsko wykonane tatuaże przedramion i dłoni – podobne we wzornictwie do dawnych, znanych również w Polsce tatuaży marynarskich, żołnierskich i więziennych. Oprócz tego stosunkowo częste jest tatuowanie wersetów Koranu na plecach lub klatce piersiowej. Mimo to tatuaż we współczesnej formie jest w Afganistanie praktycznie nieznany. Tym bardziej zaskoczył mnie widok otwartego w 2012 r. salonu.

Salon tatuażu w galerii Gulbahar Center

Salon tatuażu w galerii Gulbahar Center

Share

Po godzinach cz.1: MMCC, czyli cyrk-świetlica

Jeden z układów opanowanych przez grupę z MMCC; fot. BP

Jeden z układów opanowanych przez grupę z MMCC; fot. BP

Kolejnym wpisem przejdziemy do nieco jaśniejszej strony Afganistanu. Zainaugurujemy też „gościnne występy” osób, które spędziły w Afganistanie trochę czasu i mają kilka ciekawych spostrzeżeń. Autorem dzisiejszego wpisu jest BP :-)

„Afganistan nie jest miejscem przyjaznym dzieciom. Nie jest tez miejscem wesołym. Przeciwnie- ciągłe zagrożenie porwaniem spędza sen z powiek zarówno rodzicom jaki i ich podopiecznym. Infrastruktura afgańska jest wciąż w kiepskim stanie. W szczególności jeśli chodzi o sferę rekreacji. Stan tejże jest opłakany, a możliwości spędzania wolnego czasu nader ograniczone. Mimo to można znaleźć miejsca, które oferują możliwość relaksu i twórczego rozwoju. W samym sercu hazarskiej dzielnicy Kabulu, Kart-e Seh, znajduje się miejsce, w którym słychać głośny i donośny śmiech dzieciaków. Miejsce kolorowe, zadbane i przyjazne. Miejsce, które na pierwszy rzut oka w niczym nie odbiega od europejskich placów zabaw i rozrywki dla najmłodszych i tych nastoletnich – oczywiście po dokładniejszym przyjrzeniu się  dostrzeżemy efekt tzw. syndrom Afghan quality, ale dziś nie o tym, bo to temat na osobny wpis. Wróćmy do miejsca, gdzie dzieciaki z jednej strony biegają po wszystkich zakamarkach posesji, z drugiej, grzecznie i zdyscyplinowanie chłoną wiedzę na profesjonalnie prowadzonych zajęciach o różnorodnej tematyce. Miejsca z profesjonalną, jak na afgańskie warunki, areną cyrkową i równie profesjonalnymi salami gimnastycznymi, w których, oczywiście w podziale na chłopców i dziewczynki, mniejsze i większe dzieciaki uskuteczniają najbardziej wymyślne figury skomplikowanej sztuki cyrkowej (żonglerka, akrobacje, itp.). A wszystko to w ramach fantastycznego przedsięwzięcia jednej z licznych w Afganistanie tzw. organizacji non-profit – MMCC –Afghan Mobile Mini Circus for Children. Prowadzone przez parę Duńczyków, Berit i Davida połączenie świetlic, szkółki akrobatycznej i placu zabaw daje radość ponad setce dzieciaków. Co ważne – nie jest to sierociniec, ani przytułek. To miejsce, gdzie dzieciaki mogą po prostu przyjść po lekcjach, zjeść posiłek, wziąć udział w zajęciach pozaszkolnych (języki obce, nauka gry na instrumentach, warsztaty tematyczne prowadzone przez zapraszanych z całego świata specjalistów i wiele innych…). Głównym „towarem eksportowym” są jednak dziecięcy cyrkowcy. Profesjonalnie przygotowane widowiska podbijają widownie nie tylko w Afganistanie, ale na całym świecie. Dzieciaki mają już za sobą tourne po Japonii, Włoszech, Danii i Niemczech oraz liczne występy w wielu prowincjach samego Afganistanu, występy w telewizji, audycje radiowe, festiwale, warsztaty… Sama miałam przyjemność spędzić tu dwa tygodnie, podczas których wspierałam językowo panią Iwonę Prugar- Fiedorowicz, wysokiej klasy ekspert i uwielbianą przez wszystkie dzieciaki panią instruktor, która prowadziła dla podopiecznych oraz nauczycieli warsztaty pedagogiczne. Te dwa tygodnie dały masę radości nie tylko najmłodszym, ale i nam samym. Działalność Cyrku jest nieoceniona! Zwłaszcza w obliczu historycznych zawirowań, na jakie narażony jest Afganistan, zawirowań, za które chyba największą cenę płacą właśnie najmłodsi… Co tu dużo mówić, a raczej pisać? Niech wypowiedzą się same zdjęciaJ A więcej informacji na temat samego Cyrku znajdziecie tu: http://www.afghanmmcc.org/”

Otoczenie MMCC, jak widać dominuje szarość, co potęguje pozytywne wrażenie po wejściu do środka

Otoczenie MMCC, jak widać dominuje szarość, co potęguje pozytywne wrażenie po wejściu do środka

W Kabulu brak jest miejsc, gdzie młodzi mogą oddawać sie rozrywce. Ośrodki takie jak MMCC starają się wypełnić tą lukę

W Kabulu brak jest miejsc, gdzie młodzi mogą oddawać sie rozrywce. Ośrodki takie jak MMCC starają się wypełnić tą lukę

Można pograć w piłkę, można i pojeździć na monocyklu :-)

Można pograć w piłkę, można i pojeździć na monocyklu :-)

Logo Ośrodka

Logo Ośrodka

Nauczyciele biorą udział w zabawach. fot. - BP

Nauczyciele biorą udział w zabawach. fot. – BP

Cyrk, mimo oczywistej dla Afganistanu segregacji płci, jest koedukacyjny. fot. - BP

Cyrk, mimo oczywistej dla Afganistanu segregacji płci, jest koedukacyjny. fot. – BP

Płachta przywieziona z Polski była strzałem w 10 :-) fot. - BP

Płachta przywieziona z Polski była strzałem w 10 :-)
fot. – BP

Gry, zabawy, trening - wszystko w jednym, fot. - BP

Gry, zabawy, trening – wszystko w jednym, fot. – BP

fot. - BP

fot. – BP

fot. - BP

fot. – BP

Share

Drogi i bezdroża cz. 3: BHP

Małżeństwo i trójka dzieci na motocyklu? Ależ owszem, czemu nie?

Małżeństwo i trójka dzieci na motocyklu? Ależ owszem, czemu nie?

Bezpieczeństwo na afgańskich drogach to temat wielce ciekawy. W tym wątku zawiera się bardzo wiele zjawisk zarówno zabawnych, jak i szokujących cudzoziemca. Niestety często te zjawiska niosą ze sobą tragiczne konsekwencje. Należą do nich, m.in. całkowite ignorowanie zasad bezpieczeństwa (przynajmniej w europejskim rozumieniu), bieda zmuszająca do wprowadzania w życie bardzo „chałupniczych” rozwiązań, skrajna nieodpowiedzialność oraz bardzo zły stan techniczny samochodów.

Stan techniczny pojazdów nie jest kontrolowany przez władze. Teoretycznie afgańska drogówka ma prawo a nawet obowiązek sprawdzać, czy dany samochód lub motocykl nadają się do jazdy, ale jak się łatwo domyślić, jest to martwy przepis. To samo tyczy się wszelkich innych ograniczeń, dotyczących wszelakich pojazdów od roweru, poprzez motocykl, osobówkę, ciężarówkę, na autobusie skończywszy. Liczba pasażerów? Ilu wlezie… Dopuszczalna ładowność? Ile ośki wytrzymają, a silnik uciągnie… Normy emisji spalin? Przepraszam, co…?  Drobiazgami  typu zapinanie pasów, ograniczenie prędkości, używanie świateł, trzymanie się jakiegokolwiek pasa ruchu czy tym podobnymi nawet nie warto się przejmować. Jeśli do tego dodać dużą, zwłaszcza w Kabulu, liczbę samochodów, to łatwo sobie wyobrazić, że prowadzenie auta w afgańskim mieście nie jest zajęciem relaksującym. Chociaż muszę przyznać, że da się czerpać z tego wiele radości. Niestety jest to też czynność niebezpieczna. Sam  miałem okazję ledwo uniknąć wypadku, gdy kazało się, że to, co brałem za zaparkowaną ciężarówkę, jest tak naprawdę ciężarówką jadącą bez absolutnie żadnych świateł, która niespodziewanie, ostro i oczywiście bez kierunkowskazu skręca z prawego pasa w lewo. Oczywiście, jak się łatwo domyślić, pod Hindukuszem nikt nie prowadzi statystyk wypadków drogowych. Jednak po kilku latach w Afganistanie mogę stwierdzić, że jest ich bardzo dużo. Potrącenia pieszych, zwłaszcza dzieci, są na porządku dziennym.

Dodatkowym czynnikiem, który zwiększa zagrożenie na afgańskich drogach, są konwoje wojskowe zarówno armii afgańskiej, jak i sił NATO/ISAF, przy czym trzeba zaznaczyć, że tych drugich jest coraz mniej. Jeszcze w latach 2008-2010 częste były przypadki rozjechania osobówki ciężkim wozem pancernym. Warto pamiętać, że odpowiedzialność za tego typu wypadki ponoszą zarówno wojskowi, którzy ze względu na obowiązujące procedury stwarzają zagrożenie dla ruchu drogowego, jak i nieodpowiedzialni cywile, którzy (czego byłem naocznym świadkiem) wręcz wjeżdżają pod koła stalowych kolosów. Nierzadko dochodziło w związku z tym również do wypadków śmiertelnych, w tym wśród żołnierzy NATO/ISAF. Właśnie w wypadku drogowym zginął w 2009 r. jeden z polskich żołnierzy.

Poważne kolizje kilku pojazdów są stosunkowo rzadkie, jednakże Afgańczycy nadrabiają to wypadkami pojedynczych aut. Bardzo poważnym problemem są niskie kwalifikacje kierowców. Swego czasu znaczny odsetek ofiar śmiertelnych wśród afgańskich policjantów i żołnierzy był wynikiem powodowanych przez nich wypadków samochodowych.

Na szczęście, biorąc pod uwagę stan dróg i pojazdów, kwalifikacje kierowców oraz natężenie ruchu, sytuacja nie jest tragiczna, a przeładowane ciężarówki czy autobusy, przewożące prócz pasażerów również np. samochód osobowy na dachu, dojeżdżają do celu.  Afgańczycy zawsze sobie jakoś umieją poradzić :-)

W Australii można surfować na falach. Tutaj kabulka odmiana tego sportu

W Australii można surfować na falach. Tutaj kabulska odmiana tego sportu (fot. KJ)

Konwojów lepiej unikać

Konwojów lepiej unikać

Przewróci się, czy się nie przewróci

Przewróci się, czy się nie przewróci?

Ładujemy zawsze do pełna

Ładujemy zawsze do pełna

A niby czemu ładunek nie może wystawać poza obrys samochodu?

A niby czemu ładunek nie może wystawać poza obrys samochodu?

Wzorowe zabezpieczenie ładunku i na wszelki wypadek człowiek do przytrzymywania

Wzorowe zabezpieczenie ładunku i na wszelki wypadek człowiek do przytrzymywania

Bagażnik, czyli tak zwana "trzecia klasa" W ten sposób bardzo często przewożone są dzieci.

Bagażnik, czyli tak zwana „trzecia klasa”. W ten sposób bardzo często przewożone są dzieci.

Share

Ciekawostka 3: Dziecięca demonstracja

Młody demonstrant z kartką głoszącą "My [wszyscy] jesteśmy narodem afgańskim".

Młody demonstrant z kartką głoszącą „My [wszyscy] jesteśmy narodem afgańskim”.

W czasie mojego wrześniowego pobytu w Afganistanie zmuszony byłem udać się do Ministerstwa Handlu. Po załatwieniu sprawy i wypiciu dwóch herbat po drodze do wyjścia (taka tradycja, że znajomi wciągają na pogawędkę i częstują herbatą, nie wypada odmówić) wyszedłem na zewnątrz. I oto moim oczom ukazał się nader dziwny widok. Mianowicie demonstracja. Demonstracje w Kabulu są bardzo rzadkie. A ta była tym bardziej wyjątkowa, gdyż demonstrantami były dzieci w wieku od około 6 do 12 lat, w liczbie około setki. Porządku pilnowała afgańska prewencja w liczbie około trzydziestu funkcjonariuszy w pełnym rynsztunku :-) Przyznam, że mimo tego, iż zdaję sobie sprawę z przyczyn takiej postawy, to wyglądało to przekomicznie. Gromada dzieciaków, poubieranych kolorowo a wokół groźne draby z policji :-) Nie udało mi się ustalić zbyt wielu szczegółów, ale byli to uczniowie pobliskiej podstawówki, głównie pochodzenia hazarskiego. Treścią wykrzykiwanych i wypisanych na kartkach haseł była jedność narodowa i sprzeciw wobec talibów. Przeważały teksty „wszyscy jesteśmy Afgańczykami”, „precz z talibami”, „jesteśmy jednością”, „chcemy pokoju”. Demonstracja miała miejsce w dzielnicy Kart-e Se, gdzie mieści się m.in. gmach afgańskiego parlamentu. Obszar wokół parlamentu jest bardzo mocno strzeżony, stąd też demonstracja zmuszona była przejść obok położonego w pobliżu ministerstwa.

Afganistan jest krajem niejednorodnym etnicznie, którego społeczeństwo tworzą cztery główne i kilka(naście) mniejszych grup. Te największe to kolejno: Pasztuni, Tadżycy, Hazarzy oraz Uzbecy. Dominują Pasztuni oraz Tadżycy, natomiast Hazarzy są grupą najbardziej prześladowaną. Wiąże się to z faktem, że są szyitami oraz w większości przypadków mają „mongolskie” rysy twarzy. Przez wieki byli spychani na najbardziej niegościnne tereny Afganistanu i wykorzystywani do najmniej prestiżowych prac fizycznych. Obecnie ich sytuacja uległa daleko idącej poprawie, ale bardzo częste są przypadki ich dyskryminacji. Stąd też właśnie oni najgłośniej podnoszą temat jedności afgańskiej.

Dziecięca demonstracja, po prawej Ministerstwo Handlu

Dziecięca demonstracja, po prawej Ministerstwo Handlu

Demonstracja otoczona prewencją, porządek musi być ;-p

Demonstracja otoczona prewencją, porządek musi być ;-p

Sztab zabezpieczenia demonstracji :-)

Sztab zabezpieczenia demonstracji :-)

Dziecięca demonstracja

Dziecięca demonstracja. Napis na niebieskim transparencie głosi: „Też jestem obywatelem Afganistanu. Szanuj mnie!”

Demonstracja była obupłciowa.

W demonstracji brali udział zarówno chłopcy, jak i dziewczynki.

Bezpieczeństwo przede wszystkim

Bezpieczeństwo przede wszystkim

Napis na błękitnym transparencie:

Napis na błękitnym transparencie: „Nie chcemy, aby nasze rodziny i nasi rodacy wciąż byli mordowani”.

Dziennikarka? Nauczycielka?

Dziennikarka? Nauczycielka?

Afgańska prewencja w akcji

Afgańska prewencja w akcji

Share